ciumkatka

Rzecz o zabawkach. Czy naprawdę jest aż tak zabawnie?

10:22

Pamiętam swoje zabawki z dzieciństwa. Miałam misia - sztuk 1, klocki drewniane - komplet, lalkę szmaciankę - sztuk 1 i długo, długo nic... Dopiero później otarłam się o inwazję plastiku, która miała miejsce od początku lat 90tych. Trochę jej uległam, ale na szczęście rodzice byli czujni i nie pozwolili by plastikowy świat pochłonął mnie na dobre.
 
Mając na uwadze własne doświadczenia od samego początku chciałam oszczędzić mojej córce niezliczonej ilości nieestetycznych, tandetnych zabawek. Bywa trudno... nie powiem, że nie. Wszędzie krzyczą do mnie kolory, wzory i wystawy sklepowe, które sprzedają podprogowo komunikat: "Kochasz swoje dziecko? Musisz mu to kupić!". 
Kocham, ale czy to znaczy, że mam zasypać małą tandetą? Dla mnie kocham, to znaczy podarować coś wyjątkowego, coś pięknego i coś co Pola będzie miała przy sobie przez kolejne miesiące swojego i tak ciekawego już życia. Myślę, że kiedyś to doceni. Tak jak ja doceniam brak wrzeszczących zabawek z wczesnego dzieciństwa.
 
Chcę się z Wami podzielić kilkoma najbardziej lubianymi przez małą zabawkami. Być może znajdziecie w nich inspirację i dla Waszych pociech?
 
 
 
Ukochana sowa - pozytywka od Gaganis. Towarzyszyła Poli, gdy była jeszcze w brzuszku. Uszyta z materiałów z recyklingu. Przy zakupie dostajecie karteczkę z wyszczególnionymi konkretnymi częściami garderoby, z których zrobiony jest Wasz egzemplarz.
 

 
Koń "Kuń";) od kocikowa. Pierwsza zabawka wzięta do buzi przez małą. Wyciumkana ze wszystkich możliwych stron.
 

 
Malutka szmacianka od Mimi Monster. Ja uwielbiam ją całą. Córcia - tylko uszy ;)
 

 
Pierwsza ciumkatka od mamooni... Wiele przeszła ;)
 

 
Kultowa żyrafka Sophie vel. Zosia (jak mówi o niej babcia;)) Nóżki powoli tracą kolor. Dobrze, że barwniki użyte do malowania to barwniki spożywcze...

 
Nie odrzuciłyśmy plastiku całkowicie. Tutaj grzechotka od  Sassy. Kolory- genialne!

 
Szydełkowy zając - zając Poziomka podarowany przez ciocię.
 

 
Grzechotka od Gaganis. Pierwsza rzecz, na którą Pola- noworodek zwróciła uwagę ;)
 

 
Z okazji ukończenia pięciu miesięcy Pola dostała nową ciumkatkę. Kupiłyśmy niechajowego smoka. Pola pokochała go od pierwszego wejrzenia!  :)
 
 
Kota - nazywanego przez autorów Klamkowcem, kupiłam na lokalnych targach w skansenie w Ochli pod Zieloną Górą (to moje rodzinne strony:)) Niestety kotek po praniu stracił oczy!

 
Pompon zrobiłam pewnego ciemnego wieczora http://msbaika.blogspot.com/2014/02/swiat-z-pomponow.html

 
Miś przytulak - kolejna zdobycz z targów w skansenie :)
 
 
Ulubieni w komplecie:)
 
P.S. Wiem, że ostatnio trochę Was zaniedbałam, ale w dot.projekt mieliśmy maaasę roboty :) Teraz powinno być spokojniej!

 
 

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Ale kolekcja, same cuda! Naszej Ł. uszyłam tylko konika z metkami, a tatuś przywiózł z Paryża żyrafkę. Normalnie bida z nędzą, ale w zanadrzu jest jeszcze pudełko niemowlęcych zabawek po rodzeństwie ciotecznym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno prędzej czy później się przyda :)

      Usuń
  2. Cuda. :) Ja na początku miałam problem z "prezentami" od rodziny... trudno kręcić nosem na plastik, jeśli ofiarowany w prezencie. :) Teraz prezentów znacznie mniej, a my mamy jedno pudło z niedużą na szczęście ilością plastiku, która od czasu do czasu wyjeżdża na środek pokoju...:) Z czasem trudniej będzie wybierać, gdy zaczną stawiać na swoim.;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, liczę się z tym, że przyjdzie moment gdy "TEN kucyk pony" ;) będzie podstawą ;)

      Usuń
  3. Bardzo mądre podejście do tematu, podzielam w 100%

    OdpowiedzUsuń