attachementparenting

O intuicji. Czym jest dla mnie rodzicielstwo bliskości?

19:44

Rodzicielstwo bliskości.

Pewnie większość z Was słyszała to określenie. Część zna nazwisko Sears. Niektórzy przeczytali Księgę Rodzicielstwa Bliskości. Wszyscy, na pewno mają swoje zdanie.
Ja chciałabym dzisiaj opowiedzieć Wam trochę o tym czym dla mnie jest rodzicielstwo bliskości.
Czy jest jedyną słuszną drogą? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że do mnie (do nas) ta droga przemawia.

Mama i Pola. Teraz obie mamy dużo dłuższe włosy :) 

Pamiętam dokładnie, że kiedy byłam w ciąży wiedziałam dokładnie jak chcę, żeby wyglądało moje macierzyństwo. Miałam odpowiedź na każdy temat i sypałam teorią na każdym kroku. Śmiać mi się chce, gdy teraz myślę o tym jak opowiadałam przyjaciółce, ze szybko wrócę do projektowania, że będę chodzić na ściankę wspinaczkową, że Pola na pewno przed skończeniem dwóch miesięcy będzie spała samodzielnie, w swoim łóżku, w innym pokoju. Ufff. Taki naprawdę był plan. Po przeczytaniu wielu książek wydawał mi się on z resztą bardzo realny...
Już w szpitalu, kiedy wyjęłam Polę z "mydelniczki" (to osobliwa nazwa dziecięcych, szpitalnych kołysek) czułam, że bardzo potrzebujemy bliskości fizycznej. Wzbraniałam się jednak przed intuicją, bo nie tak sobie przecież to wszystko wyobrażałam. Po pierwszych dwóch tygodniach w domu jedyną moją myślą było:
Kto pisze te wszystkie poradniki? Kto i po co? wystarczyłby przecież jeden, jednostronicowy, jednozdaniowy... "PRZETRWAJ". ;)
W tamtym czasie bardzo potrzebowałam wsparcia. Z pomocą przyszła strona dziecisawazne.pl, na której znalazł się świetny artykuł dotyczący rodzicielstwa bliskości. Szybko wgryzłam się w temat i po kilku dniach byłam po lekturze dwóch flagowych publikacji państwa Sears. To był strzał w dziesiątkę. Co dla mnie było najważniejsze w tych książkach to fakt, że na żadne zagadnienie nie było gotowej odpowiedzi, jednej recepty, treserskiej sztuczki. Były sugestie, porady i ciągle powtarzane "ufaj intuicji".
Zaufałam.
Wzięliśmy Polę do naszego łóżka, monitor oddechu wyrzuciliśmy w kąt, zaczęliśmy używać chusty, a  mi udało się się wywalczyć karmienie piersią (oj solidna to była potyczka!). Oczywiście, że było dużo cięższych momentów, zwątpienia i znaków zapytania. Wszędzie jednak nadrzędną wartością była bliskość, miłość i szacunek. I chyba o to właśnie chodzi w rodzicielstwie bliskości. O te trzy podstawowe wartości. Nie ma znaczenia jak długo karmisz piersią, nie ma nawet znaczenia czy w ogóle karmisz. Nie chodzi tutaj przecież o sprawdzanie wykonalności kolejnych opisanych punktów. Chodzi wyłącznie o intuicję. Intuicję, która większości z nas podpowiada, że gdy niemowlak płacze- trzeba go przytulić, gdy chce jeść teraz - trzeba go nakarmić teraz, gdy chce całą noc czuć zapach i ciepło swoich rodziców- trzeba mu to umożliwić. To bardzo proste zasady. Nie ma w nich nic skomplikowanego. Można się przed nimi wzbraniać, można ufać autorytetom, które raczą nas setkami, najczęściej niepotrzebnych książek i można próbować wprowadzać od początku twarde, sztywne reguły. Można... Tylko po co?
Oczywiście nie chcę przez ten wpis powiedzieć, że nie należy się dowiadywać, dokształcać i zadawać pytań. Należy a nawet trzeba. Te pytania wraz z wiekiem dziecka na pewno będą się mnożyć. Pamiętajmy nie tylko o tym, żeby kierować je we właściwym kierunku, ale również o tym, że najczęściej odpowiedź jest w nas :)

You Might Also Like

0 komentarze