ciekawoscswiata

Moje macierzyństwo. Jak wspieram kreatywność i samodzielność mojego dziecka?

11:16

Często pytacie mnie w mailach w jaki sposób można pobudzić dziecięcą wyobraźnię i kreatywność. Co robić, aby dziecko chciało bawić się tymi wszystkimi ręcznie wykonanymi zabawkami i aby dostrzegało wartość w przedmiotach zrobionych od serca, a nie przyniesionych ze sklepu.
Dzieci mają wrodzoną olbrzymią ciekawość świata i rodzą się wygłodniałe bodźców i wrażeń. Wierzę, że naszą rolą jest pokierować ich poszukiwaniami, w taki sposób, aby tę cechę w nich rozwijać. Jak to wygląda u nas? Mam kilka podstawowych zasad których staram się przestrzegać, pamiętając równocześnie, aby nie być radykałem w żadnej kwestii.




Po pierwsze: wybór zabawek. Staram się wybierać takie, które nie są zbyt dosłowne i nie narzucają tylko jednego schematu zachowań. Unikam zabawek plastikowych i takich, którymi można bawić się w podstawowy, narzucony przez producenta sposób. Nasze zabawki nie mrygają i nie wygrywają melodyjek, nie są różowe i nie mają brokatu, piór i cekinów. Każdą z naszych zabawek można bawić się na wiele sposobów. Staram się aby nie były one predefiniowane dla dziewczynek (Choć oczywiście, mamy dwie ukochane lalki, wózek... ;))

Po drugie: dekompletowanie. Bardzo ważne jest u nas mieszanie zabawek z różnych serii. Playmobil bawią się z Duplo i zwierzątkami "noname". Do tego dodajemy zrobione z plasteliny zwierzątka, liście i mamy koktajl idealny... Wiecie, że to producenci chcą, aby nasze dzieci przyzwyczajały się do zabawy konkretnymi seriami ich zabawek? (pisałam o tym tutaj) Dodając do tego wrodzoną skłonność do zbieractwa i kolekcjonowania - mamy zmanipulowanego i wiernego konsumenta. To droga donikąd. Nie pozwólmy wielkim koncernom na to, aby tak definiowały zabawy naszych dzieci.

Po trzecie: używanie jak największej ilości przedmiotów codziennego użytku. Zamiast sortera - pudełko z prawdziwymi sztućcami, zamiast plastikowych jajek do gotowania- orzechy włoskie, zamiast zabawkowego ekspresu - prawdziwy itd. Nie bójcie się dawać dzieciom "prawdziwych" rzeczy ze świata, który je otacza. Można się nimi bawić lepiej i bezpieczniej niż niejedną smykową zabawką.

Po czwarte: nie sprzątanie po dziecku od razu. Oczywiście możliwość stosowania tej rady zależy od temperamentu waszego dziecka. Moja Pola jest dzieckiem, które ma przemyślane miejsce dla praktycznie każdej zabawki w swoim pokoju. Prędzej czy później odłoży ją na miejsce.
W tym punkcie nie chodzi mi o to abyście żyli w bałaganie... Warto jednak, zanim posprzątacie jakąś rzecz zastanowić się czy nie powstał w umyśle waszego dziecka jakiś pomysł, który przerwiemy chowając zabawkę. Być może jego realizacja nie została jeszcze ukończona... Ja zazwyczaj odpuszczam i zbieram zabawki dopiero w porze drzemki albo wieczorem, gdy Pola pójdzie spać.

Po piąte i ostatnie: pozwalanie na własne odkrywanie świata.  Wspieranie prób samodzielności i pozwalanie na zabawę "w dorosłych ich dorosłymi przedmiotami. Mimo, że często nieudolne to jest to zabawa w prawdziwe życie i to właśnie ona ma wartość nadrzędną nad innymi.

To tyle gadaniny! A teraz- biegnijcie się bawić! :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ja też sprzątam dopiero wieczorem (chyba że nie da się przejść przez pokój :P) - dzień jest czasem na zabawę, przed snem zabawki też idą spać, więc trzeba je odłożyć... ;)

    Z tymi seriami to ciekawe, jakoś umknął mi ten post... Nadrabiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z 4 punktem jest ciężko, bo nie dałabym rady przejść do drzemki, jakbym nie ogarnęła, więc dzięki za napisanie tego. Resztę jakoś podświadomie praktykuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie większość tych punktów wypełniamy intuicyjnie, oczywiście o ile słuchamy intuicji ;) Jeśli chodzi o zbieranie zabawek to są dni, że przychodzi nam to trochę trudniej ;)

    OdpowiedzUsuń