dlaczego

Dlaczego? O ciekawości świata i zadawaniu pytań.

15:21

... a właściwie zadawaniu tylko jednego pytania : DLACZEGO? (u Poli przybrało formę czemu?)




Dzieci rozwijają się niesamowicie szybko. Wielokrotnie czytałam i słyszałam od innych rodziców jak trudne bywa ciągłe odpowiadanie na powtarzające się jedno pytanie, które dotyczy każdej, nawet najdrobniejszej czynności... Myślałam sobie wtedy, że to niemożliwe, że udzielanie ciągłych odpowiedzi może męczyć. Przecież to wspaniałe, że dziecko jest ciekawe świata tak bardzo, że wszystko jest dla niego intrygujące...

Ostatnio, to ja udzielam ciągłych odpowiedzi. Pytania pojawia się z prędkością światła i dotyczą np.

a. zmiany worka do śmieci
b. kremowania twarzy
c. obierania cebuli
d. "naczelnego wodza" na okładce ostatniego Tygodnika Powszechnego
e. żółtej książki, która leży tu, a nie tam
f. spalin wydobywających się z rury wydechowej
g. otwierania okna
h  zamykania okna
.
.
.
Och mogłabym wymieniać godzinami... Właściwie żadna czynność, lub zjawisko nam nie umknie!

Niesamowite jest to, że widzę po minie Poli, że to są dla niej naprawdę ważne pytania. Ona naprawdę chce wiedzieć dlaczego moja książka leży w innym miejscu niż do tej pory. (Czytam ostatnio coachingową książkę o sile nawyku, ale paradoksalnie wciąż nie mogę wyrobić sobie nawyku jej czytania. Przekładam ją więc po wszystkich szafkach z nadzieją, że teraz będzie ten moment, kiedy uda mi się przyswoić chociaż kilka zdań..;))
Staję więc na wyżynach intelektualnych i wyjaśniam, tłumaczę, podaję przykłady. Gdy chodzi o książkę jest to do rozwiązania. Gdy pytanie dotyczy rury wydechowej i spalin... hmmm...  Nie byłam może beznadziejna z fizyki, ale jednak poszłam w bardziej artystyczną i humanistyczną stronę. Generowanie odpowiedzi na takie pytania dla dwulatki jest naprawdę trudne... Łapię się nawet na tym, że gdy Pola idzie spać, staram się wymyślić mądre odpowiedzi "na zapas". Czasem mi się udaje i gdy tłumaczyłam jej dlaczego znikają kałuże (oczywiście wiecie, że drzewka mają przyczepione do korzeni kubeczki, z których piją wodę?) widziałam duże zainteresowanie i zrozumienie. ;)

Staram się jak mogę. Czasami mnie to przerasta, ale na szczęście szybko mi przechodzi. Nie mogę przecież złościć się o to, że moja córka jest tak ciekawa świata. Widzę, że próbuje poznać prawa, które nim rządzą, zrozumieć ludzkie emocje, dowiedzieć się co kieruje naszymi wyborami (tymi dużymi i małymi). Jest to piękne, a że męczące?
To chyba to nie nowość chciałoby się powiedzieć :)

P.S. Konia z rzędem temu, kto podsunie mi pomysł, jak wytłumaczyć dwulatce proces spalania benzyny w samochodzie...

You Might Also Like

2 komentarze