macierzyństwo

Moje rodzicielstwo.Trudne słowo na "o", czyli o odpuszczaniu.

15:48

Przełom roku 2015/2016. Masa planów, pomysłów i wyzwań. Kilka postanowień, Kilka wypisanych cienkopisem punktów w zeszycie. Kilka nie wypisanych punktów. Kilka zapomnianych...
Nowy planner, nowy kalendarz, notes. Wszystko gotowe. W mojej głowie poczucie czystej białej kartki podobne do tego, gdy szło się po wakacjach do szkoły. Z nowym plecakiem, zeszytem, piórnikiem... Uwielbiałam te dni.



I ?

I wszystko czeka nadal.

A dlaczego?

Dlatego, że moja misja "bycia mamą" jest całkowicie nieprzewidywalna. Ci z Was, którzy mają dzieci (a jest ich zapewne spora większość) na pewno wiedzą o co mi chodzi... Zły humor, ząbkowanie, nie ten kolor sukienki, niesmaczny obiad, chęć zabawy z mamą, chęć zabawy z mamą jeszcze większa, chęć zabawy z mamą nie znosząca sprzeciwu (to chyba stopniowanie?;)), chęć na przytulanki, na szaleństwa... i wreszcie choroba.
Powodów, dla których dzień może wymknąć się spod kontroli jest zawsze cała masa. Nauczona doświadczeniem wiem, że jedyne, co mogę wtedy zrobić, to odpuścić. Odłożyć na bok moje plany, zobowiązania, spuścić zasłonę milczenia na listę zadań wiszącą na tablicy kredowej.
Przez ostatnie dwa lata nauczyłam się odkładać rzeczy na później. Nauczyłam się odpuszczać. Nie sprzątnę dzisiaj mieszkania? Ok. Nie pomaluję paznokci w tym momencie? Ok. Nie poczytam "Smaku" mimo, że leży na stoliku kawowym i nęci mnie od kilku dobrych dni? Ok. Nie wypiszę mojego pięknego plannera? Ok. Ok. Ok. Ok.  Odpuszczone!
Nauka tego odpuszczania była bardzo trudna i jest ona dla mnie prawie równoległa z nauką rodzicielstwa. Zastanawiam się wręcz, czy nie jest pewnym filarem rodzicielstwa.


Przypominam sobie, że kiedy Polusia była jeszcze noworodkiem pojawiło się we mnie specyficzne uczucie. Uczucie pewnego zawieszenia. Taki stan, kiedy z jednej strony nie robisz nic, co przybliżałoby Cię do wykonania jakiegoś zadania związanego z pracą zawodową, nic co minimalizowałoby listę codziennych obowiązków, oraz też właściwie nic, co wpływałoby na twój samorozwój. Jednak wykonujesz wokół dziecka masę drobnych czynności, które całkowicie pochłaniają twoją uwagę i energię i sprawiają, że wieczorem masz siłę jedynie na to aby położyć się spać. Dzień upływa bardzo szybko, a ty zapytana o to co dzisiaj zrobiłaś jesteś w stanie wymienić dwukrotne uśpienie swojego potomka, nakarmienie, zrobienie szybkiego spaghetti dla siebie i męża oraz przy dobrych wiatrach wyjęcie naczyń ze zmywarki.  To wszystko są czynności, które w głowie kogoś, kto nie jest rodzicem zajmują około dwóch godzin. A jednak, wielokrotnie zdarzały.

Dlaczego właściwie pisze o tym dzisiaj? Przecież moja Pola ma już ponad dwa lata. Jesteśmy zgraną rodzinką, która dostrzega swoje potrzeby i zapewnia wszystkim miejsce do samorealizacji.
Pisze o tym, dlatego, ze od kilku dni Pola jest chora i ostatnie kilka dni to jedno wielkie odpuszczanie. Zapalenie oskrzeli to na razie najpoważniejsza choroba w naszej karierze. Kiedy dziecko jest chore uaktywnia się w rodzicu uczucie trochę podobne do tego, gdy dziecko pojawia się na świecie. Jest to uczucie całkowitego odpuszczenia spraw codziennych, zamknięcia w szafie kolorowych gazet, odłożenia kawy na stół i całkowitego oddania się dziecku.

I tak właśnie stało się ze mną i moją białą noworczoną kartką. Ciągle czeka na zapisanie...

P.S. Patrzę teraz na stertę ubrań do wyprasowania, która leżała na fotelu w niedzielę, gdy mój mąż jechał do pracy. Ta sterta ubrań nadal tam jest, a on wraca dzisiaj. I wiecie co? Chyba sobie odpuszczę....
:)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Tak pięknie i prawdziwie to napisałaś... Ja często miałam swojego rodzaju poczucie winy że nic nie zrobiłam z listy zadań. Powoli się nauczyłam, że zabawa klockami na dywanie z Lili, wypełnia inną listę - miłości.
    Buziaki, zdrowiejcie szybko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:* Lista miłości to jest chyba najważniejsza lista:)

      Usuń
  2. Bardzo trafnie napisane. Na pewno nie ujęłabym tego lepiej, a czuję dokładnie tak samo. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są chyba dylematy każdej mamy:) Również pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Bardzo bardzo prawdziwe. Odpuszczanie jest niestety trudne i trzeba się go nauczyć. Łucja też choruje od piątkowej nocy, więc wiem, co obecnie czujesz.

    OdpowiedzUsuń