autentycznosc

Moje macierzyństwo: Autentyczność, czyli o największej wartości w dzisiejszym świecie.

15:35

Och mój Boże! Już wyobrażam sobie jak to wszystko banalnie zabrzmi, ale postanowiłam, że muszę o tym napisać. O czym? O prawdzie, autentyczności i nieudawaniu... 
Poczekajcie! Poczekajcie! Nie będzie tak źle jak się zapowiada ;)




Jest mi bardzo daleko do macierzyństwa ubranego w kolorowe sale zabaw z Myszką Miki i rozwrzeszczanymi kucykami Pony w roli głównej. Wiecie dobrze, że podążam rodzicielstwem w duchu bliskościowym i że czerpię całymi garściami z NVC i edukacji Montessori. Mam czasem jednak wrażenie, że podążanie tą ścieżką staje się targowiskiem próżności, a osoby, które powinny zachęcać do wdrażania tejże ścieżki w naszym życiu, pozostają osobami zanurzonymi całkowicie w teorii. Potrzebnej, mądrej ale jednak tylko teorii. (Czy ktoś teoretycznie wychował kiedyś dziecko? ;))
Czy naprawdę na stronie z przepisami BLW muszę udawać, że nigdy nie używam soli? Czy na stronie poświęconej RB muszę udawać, że nie mam chwili słabości? Czy to jest prawda o świecie? Czy on musi być taki kategoryczny? Czy nie powinniśmy wystrzegać się tych wszystkich radykalizmów? Czy musimy być tacy idealni i nieskazitelni?
Od jakiegoś czasu szukamy dla Poli przedszkola. W Warszawie, bo będziemy się niedługo tu/tam przeprowadzać. Jest to jak na razie jedno z najtrudniejszych wyzwań! Być może trafiłam na nieodpowiednie osoby i taką mam właśnie nadzieję, ale na tą chwilę jestem mocno zniechęcona. Na prawdę nie wiem, jak można mówić o bliskości będąc "zimną szybą". Jak można mówić o Montessori i stać nad dziećmi ze szmatką, pilnując, aby kropla farby nie spadła na podłogę. Jak można mówić o NVC, gdy sam dojazd do przedszkola przyprawia o drgawki i wywołuje napad klaustrofobii i agresji właśnie. 

Jest w tym wszystkim jakiś fałsz. Jakaś obłuda i totalny fake. Przeczy to temu, co jest jedną z największych wartości w moim życiu. To prawdziwość, brak sztuczności, brak udawania... Staram się żyć według tej zasady i wprowadzać ją w każdej dziedzinie mojego życia. Mój mąż czuje na szczęście podobnie, więc doskonale się pod tym względem rozumiemy. Nie lubimy kawiarni, które udają, że są paryskie, a są krakowskie i restauracji, które udają, że są glamour a znajdują się w bloku z wielkiej płyty. Omijamy trasy turystyczne z cepelią na Krupówkach, Krakowiakami na Floriańskiej czy muszlami z Tajlandii na sopockim molo. To wszystko jest dla nas sztuczne i nieautentyczne. Gdy jedziemy na wakacje szukamy prawdy o danym miejscu. Ja jestem osobą, która "ryje pod chodnikami" w poszukiwaniu historii i surowości danego miejsca. W Chorwacji jestem w latach 90-tych, w Warszawie węszę za Powstaniem 44, w Zielonej Górze szukam niemieckich śladów... Chyba dlatego z resztą wybrałam swój pierwotny kierunek studiów - judaistykę. Z potrzeby odkrycia, gdzie są Ci, którzy byli, a pozostały po nich dziury w murach przy drzwiach wejściowych, opuszczone cmentarze i budynki uważane przez miejscowych za baseny, kina, restauracje... Jest to przecież właśnie jedno, wielkie udawanie...

Jestem przeciwna takiemu udawaniu! 

Jestem jemu przeciwna również, jeśli chodzi o wychowanie mojego dziecka. Nie chcę wtłaczać Poli w jakieś ramy czy schematy, które są"odpowiednie". Nie chcę tworzyć wokół nas atmosfery, która sprzyjałaby nieprawdzie: "Ja udaje, że jestem taką cudowną mamusią, a ty udawaj, że jesteś cudowną córusią. Udawaj, że się nie złościsz, że zawsze się ze mną zgadzasz, że zawsze chcesz przestrzegać pewnych zasad, co do których wiesz, że czasem nie mamy na nie po prostu wpływu. Będziemy sobie udawać, że mamy w jednym paluszku zasady pedagogiki Montessori i RB. Będziemy udawać, że nie używamy soli, a Ty nie wiesz jak smakuje cukier... Zrobimy z Ciebie małego geniusza recytującego bajki i mającego możliwość swobodnej zabawy, ale w tak wąskich ramach, że musiałabyś je młotem rozbijać, aby móc się choć trochę poruszyć. Poudajemy sobie i poczytamy te wszystkie mądre książki i teorie, a potem wtłoczymy Cię w schematy, które są podane w tych książkach, co już samo w sobie jest ich zaprzeczeniem..." 
Nie córeczko. Nie będziemy tak funkcjonować Przecież mamy w swoim otoczeniu osoby które podążają NVC i RB bez świadomości, że takie pojęcia w ogóle istnieją! Czyż nie dostajesz od nich więcej miłości, zrozumienia, wolności, swobodnej zabawy i partnerstwa niż odstałabyś od tych wszystkich przemądrych pedagogów? Czyż nie odkrywają Ci złożoności świata, nie zachęcają do szukania prawdy o nim? 
Ja, Twoja mama przeczytałam wiele mądrych książek i z większością się zgadzam, ale to, co jest dla mnie najważniejsze, to poczucie, że wszystko robię w zgodzie z Tobą i Twoimi uczuciami. Mamy swoje problemy, swoje trudności. Rzeczy i decyzje, które na nas czekają w najbliższej przyszłości. Chcę Cię do nich zachęcać, ale chcę też, żeby to były Twoje decyzje i żebyś to Ty była na ich podjęcie gotowa. Cieszę się, gdy możesz wybrać dla nas wszystkich pralinki w cukierni, gdy sama decydujesz z jakim zwierzątkiem mamy kupić Ci parasol. Nie cieszę się gdy do decyzji o pozostawieniu skutera w domu i wyjściu na obiad muszę czekać pół godziny, czy gdy muszę tłumaczyć Ci, że nie możemy ze sobą zabrać zabawki, która Ci się właśnie spodobała. Nie cieszę się, ale szanuję to, bo to są Twoje decyzje, Twoje uczucia i Twoje prawo do ich przeżywania. To jest według mnie RB w najczystszej, autentycznej formie i żadne teoretyzowanie nie sprawi, że będzie inaczej.

Nawet nie wiem, kiedy ten tekst przybrał formę tak osobową, ale chyba tak musi być, że on będzie bardziej osobisty niż zazwyczaj. Dotyka on kwestii, które są dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Od dawna staram się zachować balans między tym co napisane, a tym co podpowiada intuicja. Wydaje mi się, że największą wartością w dzisiejszych, plastikowych czasach, gdy wszystko może być czymś innym niż się wydaje, jest podarowanie naszym dzieciom autentycznych uczuć, uwagi, bliskości i odkrywania razem z nimi prawdy o świecie. Dzieci to nie chodzące teorie i statystyki. To nie "swobodna zabawa" zamknięta w schemacie. To śmiech, beztroska i czysta radość. I prawda. Czysta, prawdziwa prawda :)

Amen ;) 

You Might Also Like

0 komentarze