dziecko

Moje macierzyństwo. Gdy dziecku "rozwiąże się" język.

17:03

Jak to jest z tą nauką mówienia? Znam dzieci, które zaczęły składać pełne zdania, gdy skończyły półtora roku (ukłon w stronę Oli i jej Lilki ;)) Znam też dzieci, które rozgadały się na dobre dopiero gdy skończyły dwa, dwa i pół, a nawet trzy lata. Nie ma żadnej reguły. Przynajmniej ja jej nie znalazłam.;)


W naszej rodzinie nauka mówienia była pewnym procesem. Zaczęło się tuż przed drugimi urodzinami Poli, czyli w październiku. Od tamtego czasu córce przybywało słów i coraz głębsze były jej spostrzeżenia dotyczące świata. Pojawiło się abstrakcyjne myślenie i zabawa głosami. Najpierw "na scenie" było dwóch aktorów. Później doszedł jeszcze jeden i kreacja świata przy pomocy języka stała się faktem. Równolegle rozwijał się język potrzeb - dowiedziałam się, że Pola lubi chodzić w spódniczkach i jakie są jej ulubione kolory. Powiedziała mi co lubi jeść. Opisała czego się boi i w czym mogę jej pomóc. Język potrzeb to oczywiście nie tylko słowa. To metajęzyk, którym przesiąkamy my - rodzice od pierwszego dnia życia naszego dziecka.


Od kiedy Pola zaczęła rozwijać swój język dowiedziałam się wielu rzeczy o sobie. Zobaczyłam w jaki sposób widzi mnie moja córka. Zobaczyłam też, jaki świat ja jej pokazuję. Czy widzi go dobrym? Czy widzi go uprzejmym? Życzliwym? Czy się go boi? Czy dostrzega piękno? Czy doświadcza agresji? Czy jest agresywna? Czy jest zagubiona? Może wręcz przeciwnie, jest pewna swego?


Kiedy  dziecko zaczyna mówić, jest to perfekcyjny moment, aby zobaczyć jak rozwija się wasza relacja. Perfekcyjny, by zastanowić się też, co język naszych dzieci mówi o naszym rodzicielstwie? To jest jeden z tych momentów, gdy możesz powiedzieć "sprawdzam". Sprawdzam siebie, sprawdzam swoje metody wychowawcze i to jak pokazuję dziecku świat. takich "sprawdzianów" było i będzie jeszcze przed nami cała masa, ale ten jest jednym z pierwszych bardzo wyraźnych i wywodzących się z relacji, na którą pracowało się przez ostatnie dwa, trzy lata.

Moja Pola od początku kreuje swój świat bardzo świadomie. Już jako roczne dziecko przejawiała bardzo dużą celowość w swoim działaniu. W związku z tym staram się dawać jej dużo wolności i zaufania, aby miała miejsce na samodzielne działanie, którego tak potrzebuje. Ostatnio wydarzyła się jeszcze jedna ciekawa rzecz, która wiąże się z umiejętnością mowy i abstrakcyjnego myślenia. Pola pierwszy raz postawiła jasne granice związane ze swoim stanem posiadania. Któregoś dnia wyrzuciła z szafy wszystkie swoje ubrania, ułożyła z nich "piramidę" i powiedziała "możesz patrzeć, dotykać nie". I tak leżały te ubrania przez 2 dni, a nawet dłużej, aby później rzeczona piramida przeniosła się na łóżko. Minął tydzień, ubrania wygniotły się, wyspały ;) i cała konstrukcja wróciła do szafy. Później sytuacja powtórzyła się. Tym razem nastąpił przegląd książek. To zabawna historia, ale myślę, że pokazuje mi jak ważna jest autonomia i niezależność mojego dziecka. Taka autonomia w połączeniu z autonomią językową to już prawdziwe rodzicielskie wyzwanie. Jakże jednak jest ono przyjemne!

A u Was? Jak wyglądało rozplątywanie języka u Waszych dzieci? Czy traktujecie je jako wyzwanie, czy błogosławieństwo? ;)

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Przeczytałam jestem zachwycona ile się dowiedziałaś o Polce. Zastanawiam się nad jednym, czy ja za mało słyszę od Lilki, czy może ona za mało mówi o sobie? Hm..... :) Buziaki Dziewczyny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każde dziecko mówi inaczej! To pewnie kwestia charakteru:) Buziaki

      Usuń