cracow

Pożegnanie.

11:15

Wiem, że na mnie czekaliście. Wybaczcie tą długą nieobecność. Przeprowadzka jest totalnym chaosem i pomimo, że bardzo chciałam być tutaj z Wami, to zwyczajnie przepadłam między kartonami i folią stretch...

Ten dzisiejszy wpis jest dla mnie wyjątkowy. To moje pożegnanie z Krakowem. Teraz jestem już w Warszawie. Nigdy bym nie przypuszczała, że wyląduję w tym mieście, ale tak to właśnie jest w życiu, że można sobie wszystko zaplanować, a potem pogodzić się z tym że życie nas i tak skieruje na inne ścieżki...



Zawsze mi się wydawało, że to będzie moje miasto już "na zawsze". To "zawsze" zaczęło się 11 lat temu i trwało do końca kwietnia 2016 roku...
Przyjechałam do Krakowa na studia. Dziewczyna z małego miasta na zachodzie Polski, 10 godzin pociągiem w jedną stronę, studia na najstarszym uniwersytecie, niszowy kierunek. Wszystko było nowe, ale też wszyscy byli obcy...Pamiętam swój zachwyt nad każdym kamieniem w tym mieście, pierwsze zajęcia na studiach i swój pierwszy oblany egzamin. To właśnie dzięki temu egzaminowi poznałam pewnego chłopaka. Zakochałam się i od tej pory już byliśmy "my", nie "ja"...

Przez 11 lat przeprowadzałam się w Krakowie wiele razy. Zaczynałam w uroczym mieszkaniu przy Rondzie Grzegórzeckim. Potem zamieszkałam w kamienicy przy Placu Bohaterów Getta, ale mury były tam tak pełne cierpienia, że musiałam uciekać. Moim/naszym następnym miejscem była cudowna kamienica w centrum miasta. To tam stworzyliśmy naszą namiastkę domu. Na "Szlaku" było po krakowsku, szykownie (oczywiście jak na warunki studenckie;)) i z widokiem na Kościół Mariacki. Później przeprowadziliśmy się na nowe osiedle a po dwóch latach przewieźliśmy windą z pierwszego na trzecie piętro nasz dobytek. Byliśmy w swoim pierwszym, własnym mieszkaniu. Musiałam przyzwyczaić się do tego, ze ono jest "nasze". Po latach mieszkania u kogoś nagle mogłam zdecydować jakie chcę mieć kolory ścian, przybić obrazki i kupić kota;)

W tych wszystkich mieszkaniach toczyło się moje studenckie życie. Skończyłam jedne studia, skończyłam drugie studia, a potem nie skończyłam trzecich studiów...  Zaczęłam też i również nie skończyłam studiów doktoranckich, o czym przez resztę życia będę już myśleć z lekkim westchnieniem ;)

W trakcie tych wielu lat udało mi się też odkryć, że część mojej rodzinnej historii jest związana z Krakowem. Ta historia sprawiła, że jeszcze głębiej zapuściłam korzenie w tym mieście. Mogłam już chodzić na Rakowice we Wszystkich Świętych. Do pradziadka. Daleko mi do niego było i blisko zarazem. Dziwna relacja.

Kraków to miasto magiczne i jedyne w swoim rodzaju. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To miasto bardzo stymulujące intelektualnie, pełne historii, tajemnic i nieoczywistego piękna. Po kilku latach można się jednak do tego przyzwyczaić i wtedy człowiek staje się trochę obojętny na te wszystkie piękne miejsca. Jest się mieszkańcem, nie turystą. Wszystko jest i będzie przecież już na zawsze...

I nagle, nieoczekiwanie, przychodzi taki moment, że wiesz, że za chwilę wyjedziesz, otwierają się na nowo różne szufladki w Twojej głowie. Nie ma praktycznie ani jednego budynku w obrębie starego miasta, w którym bym nie była. Studia (nie jedne), egzaminy (nie jedne), wystawy (nie jedne), kawiarnie (nie jedne), wolontariat, juwenalia, muzea, imprezy... Każdy budynek o czymś przypomina, każdy kamień do mnie woła. Mój sentymentalizm wzbił się w ostatnich tygodniach na wyżyny i przypomina mi, że będzie kiedyś powodem mojej niechybnej śmierci ;)


Ilekroć przypomnę sobie czas sprzed kilku lat myślę, że wtedy wydawało mi się, że wszystko jest pewne, że wszystko jest gwarantowane i na zawsze. Sądziłam, że kierunek, w którym potoczy się moje życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Myślałam, że możliwość podejmowania decyzji daje całkowitą niezależność.  Dużo się wydarzyło od tego czasu i już mi się tak nie wydaje. Życie jest nieprzewidywalne, a wszystkie plany są tylko i wyłącznie planami.

Kraków!
Moje miasto - wyjeżdżam!
Krakowie!
Odchodzę.
Czy wrócę?
Nie wiem.
Żegnaj!


Witaj Warszawo.

You Might Also Like

0 komentarze