bieszczady

Nasze miejsca. Bieszczady.

09:47

Cisza zapadła tutaj prawie na miesiąc.
Gdzie byłam, że nie tutaj z Wami? Co robiłam, że nie tutaj dla Was?
Odpowiedź jest tylko jedna:

Bieszczady.
.

Góry i kawa. Najlepiej <3
Moja ukochana kraina na końcu świata, do której wracam zawsze z pewnym rozczuleniem.
Kraina mgły, wartkich potoków, samotnych cerkwi i przepięknej przyrody. Nieprawdopodobnie cicha i idealnie współgrająca z moją wrażliwością.

W tym roku wyjazd był trochę inny niż do tej pory. Byliśmy całą rodziną w hotelu, który prowadzi wujek mojego męża. Trzy mamy, pięcioro dzieci... Panowie mężowie musieli wracać do miast więc miałyśmy tam prawdziwe kinder przedszkole... Było cudownie... i właściwie oprócz doglądania stadka nie miałyśmy absolutnie żadnych obowiązków... (No może poza codzienną kawą i spacerami do dawnego gs-u;))

Wyjeżdżając pod koniec czerwca miałam tuzin niepozamykanych spraw i oddech Warszawy na karku. Myślałam tylko o tym, co skreślić z wypełnionej po brzegi listy zadań.
I wiecie co się stało? Nie zrobiłam absolutnie niczego z tej listy... I świat się nie zawalił... Właściwie nic się nie stało...

Czy jestem z tego lenistwa dumna?
Niekoniecznie, ale dumna jestem z tego, że umiałam wszystko odpuścić. Przez trzy tygodnie żyłam tylko "tu i teraz" i wylegiwałam się na kocu, sącząc kawę i wpatrując w cudowną dolinę Wetliny... (ok czasem musiałam krzyknąć "Kamil zostaw ta skórę węża, Pola dlaczego umazałaś całą lalkę węglem, Natalia łap swój wózek bo spadnie w przepaść"). To otoczenie dziećmi  było tak naprawdę przyjemne, pełne miłości i bardzo, bardzo rodzinne...

Zielone, ciche krajobrazy.
Drobne przyjemności.
Wyjątkowe miejsca
Spacery w deszczu.
Takie zachody.
I takie zioła!
Melancholia
Nasz czas

Taka codzienność.
Schronisko Jaworzec. Piękne i absolutnie puste.
Już tęsknię :)

Teraz dzięki takim wakacjom mam masę siły i pomysłów i inspiracji. Wkrótce pojawi się dużo nowego. Bądźcie czujni. :)

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Planuję Bieszczady od jakiegoś czasu. Miały być w zeszłym roku, miały być w tym, może będą w kolejnym. Z drugiej strony jestem tam co roku, a czasem nawet kilka razy w roku - wizyta u rodziny - a nigdy nie zwiedziłam Bieszczad. Nie znam nawet pobliskiej okolicy! :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie tym razem było bardzo stacjonarnie i rodzinnie. Z gromadką dzieci nie pchałyśmy się w góry. Na szczęście poznałam Bieszczady w ostatnich latach dość dokładnie i teraz mogłam odpuścić na rzecz leżaka i kawy... Ale serdecznie polecam wyprawy! Naprawdę warto:)

      Usuń
  2. Od kilku lat spędzamy wakacje bardzo blisko, bo w Iwoniczu-Zdroju (mamy tam rodzinę). I każdego roku robimy sobie wyprawę w Bieszczady. Za każdym razem czuję się, jak w innym świecie. Uspokajam się, nie myślę o tysiącu spraw, oddycham. Bieszczady są zaczarowane. Na bank! A twoje zdjęcia po prostu piękne! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń