bobas

To uczucie gdy rodzi się dziecko...

10:54

Pamiętam to uczucie gdy rodzi się dziecko.



Pamiętam że wydawało mi się, że życie absolutnie, totalnie i całkowicie wypadło z torów, które sobie kiedyś obrałam... Wydawało mi się, że w jednej chwili skończył się świat, który znałam i codzienność, do której byłam przyzwyczajona. Oczywiście wmawiałam sobie, że tak nie jest, że wszystko jest dobrze, że ten świat płynie przecież dalej, a ja razem z nim. Próbowałam za wszelką cenę udowodnić sobie, że nie stoję w miejscu między łóżeczkiem, sofą a wanienką...

Kiedy przypomnę sobie jak pierwszy raz, jeszcze w szpitalu próbowałam zmienić Poli pieluszkę to śmiech mnie ogarnia z rozbawienia nad tą własną nieporadnością. Ale ta nieporadność jest przecież tak absolutnie normalna. Bezbronność noworodka i odpowiedzialność, którą mamy w rękach jest tak naprawdę na samym początku paraliżująca...

Narodziny dziecka zmieniają wszystko... a może nie zmieniają, tylko wynoszą nasze życie na następny poziom... Nie ma przeciwwskazań żeby zajmować się tym, czym do tej pory, ale trzeba to robić szybciej, sprytniej, konsekwentniej i pewniej... To trudna nauka i prawdziwa szkoła życia... Na szczęście czas działa zawsze na naszą korzyść.


A teraz?
Teraz jestem mamą trzylatki. Po tych trzech latach wiem, że wszystko mija... I te zęby i te kolki i te nieprzespane noce. Te stresy związane z wychodzeniem z domu, te niepokoje związane z zapominaniem pieluszek/chusteczek/odbijaczy/inhalatorów/ulubionych kubeczków/śliniaczków. To trzęsienie się nad każdym katarem, nad każdym 37,2 ...

To wszystko mija i nagle budzę się i ja jestem jakaś inna i ona jest jakaś inna. Mam w niej wsparcie, partnera do rozmowy, psotkę zawsze chętną do zabawy, mam kompana do szycia i gotowania obiadu. Mam w niej tancerkę i śpiocha, żądną przygód i nowych wrażeń dziewczynkę, której nie boję się zabrać na żaglówkę/do kawiarni/do restauracji drogiej i do restauracji taniej. Możemy razem podbijać świat, a jej wyobraźnia i urok osobisty dodają życiu smaku.

A ja? Ja jestem wyspaną, zadowoloną kobietą. Mam plany zawodowe, kilka projektów przed sobą, kilka wyjazdów i wizytę u kosmetyczki... Czuję, że mam swoje życie w garści i cieszę się, bo na tym następnym levelu jest naprawdę fajnie. Trochę inaczej, ale fajnie.
Łapię plan dnia w dłoń, a potem robię test ciążowy...



Pamiętam to uczucie, gdy rodzi się dziecko... i okazuje się, że znowu jest ono przede mną...


Ostatnio kilka z bliskich mi kobiet zostało mamami. To właśnie im dedykuję dzisiejszy wpis.


P.S. Czekałam z publikacją tego posta tak długo, aż dokonały się w moim życiu kolejne zmiany. Kiedy powstawał, nie planowałam kolejnej przeprowadzki, Pola miała już chodzić do przedszkola a ja mieć duuużo czasu dla siebie i obowiązków zawodowych. Życie jednak, jak powszechnie wiadomo nie znosi próżni. O przedszkolu i o tym dlaczego zdecydowaliśmy się poczekać jeszcze rok napiszę następnym razem.:)

You Might Also Like

0 komentarze