atmosfera

Dlaczego znowu było cicho? Przeprowadzka.

13:10

Na pewno zauważyliście, że wpisy znów zrobiły się nieregularne.

Jestem po kolejnej wielkiej rewolucji - dwa tygodnie temu znowu się przeprowadziliśmy. To już drugi raz w tym roku i muszę powiedzieć, że stanowczo wystarczy mi już atrakcji. Mam nadzieję, że zostaniemy w nowym miejscu trochę dłużej... Kolejnej przeprowadzki w najbliższych kilku latach chyba nie przetrwam... ;)
Co ciekawe, nie planowaliśmy się w najbliższym czasie nigdzie przenosić. Życie jednak czasem samo pisze nam scenariusze, w które po prostu nie da się nie wskoczyć. I wskoczyliśmy..

Zmiany w pokoju Poli



Miejsce, w  którym jesteśmy teraz jest absolutnie wyjątkowe. Do rogatek Warszawy mamy 35 km (nasze życie zawodowe nadal związane jest ze stolicą), a czujemy się jakbyśmy zamieszkali w pensjonacie w górach... Wynajmujemy cudowne mieszkanie na piętrze starej przedwojennej, letniskowej willi w Milanówku. Mamy swoją kozę (piecyk ;)), tajemniczy ogród ze stuletnimi drzewami, drewnianą werandę, wiewiórki na kasztanie za oknem sypialni, białe, jasne przestrzenie,  niesamowicie stymulującą intelektualnie atmosferę i na prawdę dużo wolnych metrów... To wszystko sprawia, że od dwóch tygodni chodzę wiecznie uśmiechnięta i czuję się jak w górskim sanatorium. Wróciłam do pieczenia chleba, robótek DIY , szycia (efekty muszę Wam koniecznie pokazać wkrótce!) i co najważniejsze - na nowo urządzam pokój Poli. Jest on wielkości naszego dawnego salonu więc mam sporo miejsca do popisu!

Kawa na werandzie.

Żywy ogień - jak w górskim pensjonacie.

Wielka kuchnia, w której gotowanie to czysta przyjemność!
Nie mogę się doczekać, żeby podzielić się z Wami tutaj tym wszystkim, co opisuję! Mam nadzieję, że będziecie znowu często zaglądać! Obiecuję duuużo nowości i całe morze inspiracji.

Lektura idealna na nowe okoliczności!

A teraz wybaczcie, ale idę podglądać wiewiórki za oknem ;)

P.S. Jeśli Wy chcecie podglądać mnie, to zapraszam na Instagram!

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Och, jak mnie czasem kusi taka przeprowadzka. Warszawa jest taka szybka, że nawet jak jestem w domu, to czuję przymus robienia czegoś - powiedzmy - sensownego :) Powiedzmy. Nawet Paryż i Rzym mają inne tempo, mimo że większe.
    Dobrego mieszkania i pozdrówcie sąsiadkę, panią Jandę :)
    Kasia z Dekornika.

    OdpowiedzUsuń